Przejdź do treści
6th

Drzwi

Kartka: wracam o piątej

3 min

Drzwi są na parterze, prosto z chodnika, bez klatki. Klamka wytarta do jasnego. Na wysokości oczu wisi kartka, przyklejona taśmą z dwóch stron, żeby wiatr jej nie zabrał. Ołówek, nie długopis. Zdanie jest krótkie: wracam o piątej.

Nie ma nazwiska. Nie ma dnia tygodnia. Nie ma informacji, od której piątej liczyć, czy od rana, czy od tej, która dopiero będzie. Kartka nie jest za szkłem. Jest na drewnie i już ma ślad palca przy taśmie. Ktoś ją poprawiał albo ktoś sprawdzał, czy trzyma.

Motyw drzwi z Unsplash, nie zdjęcie Olgi z tego dnia. Kartki o piątej tu nie ma.
Motyw drzwi z Unsplash, nie zdjęcie Olgi z tego dnia. Kartki o piątej tu nie ma.

Stoję, bo drzwi są zamknięte, a ja nie pukam do obcych tylko dlatego, że kartka jest do przeczytania. Właściwie nie jest ciekawa. Jest zwykła. Właśnie dlatego ją zapisuję. Większość drzwi nic nie mówi. Te mówią jedno zdanie i zostawiają resztę.

Obok, w oknie, roleta do połowy. Za szybą nie widzę ruchu. Może osoba już wróciła i kartka została z wczoraj. Może wyszła rano i piąta jest jeszcze przed nią. Nie wyjmuję zegarka jak dowodu. Patrzę na światło. Jest po południu. Tyle wiem na pewno, i nawet to mogę pomylić, jak chmury są niskie.

Na progu suchy liść i gumka do włosów. Nikt tego nie łączy w historię oprócz mnie, a ja też nie łączę. Leżą obok siebie, bo próg zbiera to, co spada. Kartka wisi wyżej i jest jedyną rzeczą, którą ktoś tu umieścił celowo.

Jak odchodzę, oglądam się raz. Kartka dalej jest. Wiatr podnosi dolny róg i puszcza. Zdanie się nie zmienia. Wracam o piątej. Nie wiem, czy to obietnica dla kogoś konkretnego, czy kartka dla wszystkich, którzy zastali zamknięte drewno. Z chodnika wygląda tak samo.

Nie zostawiam swojej kartki. Nie dopisuję godziny, o której tu byłam. Cudze drzwi nie są miejscem na mój ślad. Wieczorem idę inną drogą, więc nie sprawdzam, czy kartkę zdjęto po piątej, czy wisi dalej, już nieaktualna. Nieaktualna to za mocne słowo. Kartka, która zostaje po powrocie, staje się śladem pośpiechu. Ktoś zapomniał zerwać.

Takie rzeczy znikają albo wiszą przez dni, aż papier zszarzeje i zdanie da się czytać tylko z bliska. Chcę je mieć zapisane teraz, kiedy ołówek jest jeszcze ciemny, a taśma jeszcze trzyma oba rogi.