Przejdź do treści
6th

Sklep

Tablica ogłoszeń przy warzywniaku

3 min

Warzywniak ma skrzynki wystawione na chodnik, dopóki jest jasno. Natka pachnie mocniej niż ulica. Obok, na ścianie między drzwiami a rurą, wisi tablica. Nie jest urzędowa. To korek albo sklejka, z której sterczą pinezki i resztki taśmy.

Kartki zachodzą na siebie. Jedna prosi o oddanie kluczy, bez adresu, samo piętro i pora, w której ktoś bywa. Druga szuka osoby do wyprowadzania psa po południu. Trzecia jest już nieczytelna, bo deszcz z poprzedniego tygodnia rozpuścił długopis. Czytam tylko to, co jeszcze trzyma się pinezki.

Motyw ulicy z Unsplash, nie zdjęcie Olgi z tego dnia. Tablica przy warzywniaku nie jest na tym kadrze.
Motyw ulicy z Unsplash, nie zdjęcie Olgi z tego dnia. Tablica przy warzywniaku nie jest na tym kadrze.

Nie zdejmuję nic i nie dopisuję. Stoję z siatką w ręku tak długo, ile trwa kolejka do kopru. Sprzedawca waży i nie komentuje ściany. Dla niego tablica jest meblem, jak waga. Dla mnie jest gazetą bez redakcji i bez daty na winiecie, tylko z ołówkiem w rogu, czasem już przekreślonym.

Jedna kartka jest nowa. Papier jeszcze sztywny, róg nie zagięty. Ktoś szuka pokoju na parterze i dopisuje, że ma być cicho. Nie podaję tego zdania dalej, bo nie jestem słupem ogłoszeniowym. Zapisuję tylko, że prośba wisi na wysokości oczu, między cebulą a wiadrem z kwiatami, i że nikt w kolejce nie czyta jej na głos.

Niżej ktoś przypiął świstek z rysunkiem kota. Kot jest krzywy, ogon za długi. Pod spodem widać początek numeru, ale zasłania go inna kartka, więc i tak nie da się go przepisać w całości. Dobrze. Nie przyszłam tu zbierać numerów.

Jak wychodzę, pinezka spada na próg. Podnoszę ją i wbijam z powrotem w puste miejsce, bez kartki. Sprzedawca kiwa głową, jakbym poprawiła skrzynkę, nie cudze ogłoszenie. Tablica zostaje krzywo. Jutro dojdzie pewnie kolejny świstek, a ten od kluczy zjedzie w dół, aż spadnie sam.

Na chodniku, już za warzywniakiem, leży strzęp tej samej tektury, co ramka. Ktoś odrywa, ktoś przypina. Ściana nie robi się przez to ani czystsza, ani brudniejsza. Robi się tylko grubsza o jedną warstwę papieru, dopóki deszcz nie zdejmie swojej części. Chcę to mieć zapisane, zanim ktoś zdejmie tablicę razem z remontem witryny i zostanie goły tynk.